POV'S CASSANDRA
Postanowiłam, że to co zaczęłam z Harrym dokończymy później. Chciałam iść do domu. Musiałam napisać pracę domową z Angielskiego. Pożegnałam się z Harrym buziakiem i ruszyłam w stronę domu. Szłam powoli do momentu kiedy z zakrętu z wielką prędkością nie wyjechał czarny ulepszony mustang. Zachwiało mną i przewróciłam się. Podniosłam się na rękach. Samochód zawrócił i jechał prosto w moją stronę. Zerwałam się zaczęłam biec. Starałam się wyznaczyć taką trasę, żeby zgubić towarzysza. Znalazłam zaciemnioną uliczkę. Była dość wąska. Przyspieszyłam. Mimo to auto wciąż podążało za mną. Wskoczyłam na drabinę przymocowaną do budynku. Wspinałam się po niej jak Spider Man. Mustang zatrzymał się a z niego wysiadł napakowany chłopak. To Mark. Należy do gangu Petera chociaż kiedyś stał po naszej stronie. Gonił mnie. Wdrapałam się na sam dach. Dobrze, że natrafiłam na dzielnicę w której między jednym a drugim domem jest 1metr odległości. Skakałam. W końcu dobra passa mnie opuściła. Miałam do przeskoczenia 2 metry. Cofnęłam się. Wzięłam rozbieg.
3...2...1 oderwałam się od ziemi. Omal się nie udało. Chwyciłam się rękami krańca dachu i pociągnęłam się. Mark wciąż za mną biegł. Schowałam się za kominem. Pomyśli ze spadłam. Wstrzymałam oddech. Usłyszałam huk. Skoczył...
POV'S LIAM
Peter i swoja banda otoczyli nas.
- Proszę to sam Liam Payne ze swoim pomagierem.- cwaniacko uśmiechnął się szef gangu.
- Czego chcesz? - Spytałem jeszcze spokojnie.
- Fajne autka. Szkoda było by gdyby ktoś je zniszczył.- Podniósł rękę do góry, a jego kumple wyciągnęli broń i atakowali nasze auta.
- Zapłacisz za to ! - krzyknąłem. Gotowało się we mnie. Już miałem zamiar mu przyłożyć, ale blondyn mnie przytrzymał.
- Hmm. Powodzenia na wyścigu. Bye. Przekaż Cassie, że niedługo wpadnę- Powiedział i wraz ze swoją ekipą odjechali.
- Liam nitro !- Krzyknął Horan i rzuciliśmy się do biegu. Usłyszeliśmy huk, a wybuch był tak silny, że mnie i Nialla rzuciło na ziemie. Na szczęście skończyło się tylko na kilku otarciach. Niestety mnie i mojego przyjaciela czekała godzinna droga do domu, bo oczywiście ja zapomniałem telefonu.
POV'S CASSANDRA
Siedziałam cicho w bezruchu.
- Cassie wiem, że tu jesteś. Nie chowaj się skarbie.- Rzucił. Słyszałam kroki. Coraz bardziej zbliżał się do mnie. Wystarczył krok, żeby mnie zobaczył. Zamknęłam powieki. Wiedziałam, że zaraz coś mi zrobi.. Podniosłam głowę. Mark już miał się na mnie rzucić kiedy nagle znikąd pojawił się Finnick. Zaszedł mojego prześladowcę od tyłu i powalił go na ziemię. Zdrajca próbował wstać, ale Finn mu to uniemożliwił. Przywiązał Marka do komina tym samym dając nam czas na ucieczkę. Otworzył drzwi prowadzące do środka budynku. Nikt go nie zamieszkiwał bo wszystko było stare. Pierwszy szedł mój towarzysz. Szedł drewnianym schodami, które się pod nim załamały i wylądował na parterze. Na szczęście nic mu się nie stało. Szłam zaraz za nim. Zatrzymałam się. Dziura była zbyt duża, żeby ją przeskoczyć.
- Skacz w dół. Złapie cię- Powiedział a ja wykonałam jego polecenie i wylądowałam prosto w jego ramionach. Postawił mnie i opuściliśmy budynek. Wsiedliśmy do jego auta i odjechaliśmy. Finnick odwiózł mnie do domu za co podziękowałam mu buziakiem w policzek. Dom był zamknięty. Liama nie było.
- Poczekam z tobą. - Nalegał więc się zgodziłam. Zapaliłam światło. Telefon mojego brata leżał na stole. Zawsze brał go ze sobą.
- A co jeśli coś mu się stało ?- spytałam ze smutkiem.
- Na pewno nie. Twój brat jest silny. Pokona każdą przeszkodę. Mówię ci. - Powiedział a ja nie wiedzieć czemu wierzyłam mu. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizję. Akurat leciały wiadomości. Prezenterka opowiadała o dwóch autach, które spłonęły niecałą godzinę temu w samym środku miasta. Kobieta podała markę samochodów a ja odrazu wybuchłam płaczem. Liam i Niall.... Finn przytulił mnie. Płakałam tak z 15 minut dopóki drzwi nie otworzyły się. Wyrwałam się z uścisku przyjaciel i ruszyłam, ale przede mną stanął Harry.
- Oglądałem wiadomości. Nie płacz. To na pewno nie oni. Są cali. Na pewno. - Pocieszał mnie Styles. Widziałam, że jakoś sam w to nie wierzył. Pocałował mnie. Nie miałam teraz ochoty na pieszczoty. Odsunęłam się i moim oczom ukazał się mój brat i jego przyjaciel.
- Liam ! - krzyknęłam i rzuciłam się na niego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz