wtorek, 24 lutego 2015

# Chapter 4

CASANNDRA'S POV

- Nic wam się nie stało ?- Spytałam na widok brata i stojącego za nim blondyna.


- Tylko kilka zadrapań- Powiedział Liam, kiedy wtuliłam się w niego.


Spojrzałam w górę, ponieważ był wyższy o głowę i obejrzałam jego twarz. Było wyraźnie widać w kilku miejscach zaschniętą krew, dlatego zniknęłam w łazience w poszukiwaniu apteczki, Po kilki minutach wróciłam. Finnick musiał już wyjść, ponieważ nigdzie go nie widziałam. Liam popijał piwo opierając się o blat w kuchni. Niall za to poczęstował się moimi płatkami. Harry tylko siedział na krześle wpatrując się w ekran telefonu.



-Jestem - Powiedziałam i zaczęłam oczyszczać rany brata wacikiem nasączonym wodą utlenioną. Kiedy to robiłam nawet nie syknął. Było to z pewnością spowodowane alkoholem, który zadziałał przeciwbólowo. Następnie podeszłam do Horan'a. 



- Chwilka.- Powiedział z wyraźnym Irlandzkim akcentem, który był słodki, po czym przejął butelkę od mojego brata. Wziął kilka łyków i odłożył puste szkło. Powtórzyłam i zabrałam się do pracy. Kiedy skończyłam wyrzuciłam zużyte waciki i schowałam apteczkę. Spojrzałam na zegarek. Było grubo po północy, dlatego poszłam pod prysznic. Czułam się coraz bardziej śpiąca, dlatego opuściłam kabinę, wcześniej zakręcając wodę, po czym wytarłam się ręcznikiem i ubrałam pidżamę.




Szybko przemknęłam z łazienki do mojego pokoju. Położyłam się i zamknęłam oczy. 


HARRY'S POV


Widziałem jak Cassie przemyka do pokoju.  Wyglądała słodko w tej pidżamie. Gdyby nie to, że Liam jest gdzieś w domu zerwał bym ją z niej. Korzystając z okazji, że Payne i Horan gdzieś poszli po cichu wspiąłem się po schodach i wszedłem do pokoju Cassandry. Leżała na łóżku zamkniętymi oczami. Pomyślałbym, że śpi, gdyby nie to, że lampka na szafce wciąż się świeci. Może po prostu zapomniała ją wyłączyć, ale na pewno nie spała. Znałem ją na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że nie zaśnie przy włączonym świetle. Położyłem się obok niej, wcześniej ściągając buty. Cassie przysunęła się do mnie i wtuliła się we mnie. Otuliłem ją ramieniem składając pocałunek na jej czole. 


- Kiedy będzie pierwszy wyścig ?- Spytała lekko zachrypniętym głosem. 


- Jutro. Chcesz jechać ze mną ? - Odpowiedziałem jednocześnie zadając pytanie. 


- Liam jest na dole ?-


 Nie rozumiem o co jej chodziło. Może po prostu Payne zakazał Cassie jeździć ze mną. Ruszyłem tyłek i otworzyłem drzwi przeszukując pomieszczenia na dole. Nikogo nie zauważyłem więc wskoczyłem do łóżka rzucając odpowiedź.


- Nie.


- Pojadę sama. Mam plan. - Uśmiechnęła się. 


Chwilę później poczułem jak odpływa w moich ramionach, dlatego zgasiłem lampkę i odpłynąłem zaraz po niej.


CASSANDRA'S



Obudził mnie głos blondyna.


- Co do kurwy ?- Spytał.


Nie wiedziałam o co mu chodzi do póki nie otworzyłam oczu. Harry wciąż spał wtulony we mnie. Jego loczki były powykręcane we wszystkie strony. Usiadłam na łóżku dziękując , że to nie Liam stoi w drzwiach i gapi się na nas.


- Która godzina ?- Spytałam.


- 8. 15 ! - Odpowiedział i wyszedł.


Jak najszybciej wpadłam do łazienki i otworzyłam szafkę w której trzymałam tzw. " Ubrania na czarną godzinę ". Ubrałam jeansy i koszulę w kratę oraz czarne vansy.


http://www.polyvore.com/cassie/set?id=150465402



 Moje długie brązowe włosy związałam w kucyka.  Umyłam zęby i zrobiłam lekki makijaż, po czym spryskałam się perfumami, które dostałam od Horan'a na urodziny. Chwyciłam plecak i pogoniłam Styles'a, żeby Liam się nie zorientował. Zbiegłam po schodach chwytając torbę ze śniadaniem ze Starbucks'a. W samochodzie czekał już Niall.



- Mmm. Korzystasz z mojego prezentu.- Uśmiechnął się, a ja to odwzajemniłam.



Kilka minut później byliśmy już pod szkołą. . Pocałowałam Irlandczyka w policzek i szybkim ruchem ściągnęłam jego snapback po czym włożyłam go na swoją głowę tyłem na przód. Zanim Horan zorientował się zamknęłam drzwi auta a on odjechał z piskiem opon. Weszłam do szkoły i tak spóźniona, a do tego zapomniałam szkolnego mundurka. Na korytarzu od razu spojrzał na mnie dyrektor.


- Panno Payne zapraszam za mną. - Powiedział.


Moje ciało przebiegły ciarki. Była to surowa szkoła. Poszłam za mężczyzną. Zaprowadził mnie do gabinetu po czym wskazał ruchem ręki żebym usiadła. Tak też zrobiłam.


- Więc słucham wyjaśnień. Przychodzi pani na drugą lekcję wyraźnie spóźniona. Po za tym nie ma pani na sobie mundurka. - Przedstawił mi powód przez który tutaj jestem. Opowiedziałam mu wszystko.



- Proszę na lekcję, a o konsekwencjach pomyślę razem z pani bratem,- Powiedział.


Opuściłam pomieszczenie idąc w kierunku klasy matematycznej. Była jeszcze przerwa a mi zaschło w gardle, więc zatrzymałam się przed automatem. Przede mną stały 3 osoby. Modliłam się w duchu, żebym zdążyła kupić sobie coś do picia, ale na moje nieszczęście zadzwonił dzwonek.


- Ugh...- jęknęłam udając się w stronę klasy.


- Spragniona?- Spytał chłopak.


 Na oko wyglądał na mojego rówieśnika. Miał czarne jak smoła włosy i miodowo- czekoladowe oczy.


- Umm... tak- odpowiedziałam.

Podał mi butelkę wody, którą wyjął z plecaka. Zrobiłam kilka łyków i oddałam chłopakowi wchodząc do klasy.


- Zatrzymaj ją. Kupię nową na następnej przerwie. - Obdarzył mnie promiennym uśmiechem. Odwzajemniłam go i usiadłam na moim stałym miejscu, a on zaraz za mną.  Robiłam zadanie, kiedy on pociągnął mnie za koszulę.


- Jestem Zayn. - powiedział i mrugnął do mnie.

Jejku. On do mnie mrugnął. OMG.


- Cassie- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się wracając do zadania. Wciąż nie nauczyłam się zaległego tematu, dlatego nie chciałam zostać wywołana do tablicy. Później był angielski. Tym razem on siedział przy oknie, a ja po drugiej stronie pod ścianą. Obserwowałam go. Coś oślepiło mnie, a ja zauważyłam, że ma przebite uszy. Promienie słońca odbijały się w jego kolczykach. Podczas lunchu usiadłam z Emily uroczą Mulatkę z czarnymi oczami i tego samego koloru kręconymi włosami do ramion oraz Lily długowłosą blondynką, która miała różowo- zielone pasemka. Ewidentnie była " punk ". Widać było to po jej ubiorze poza szkołą. Trzymałyśmy się razem.  Dosiadł się do nas Zayn oraz Luke, który grał w szkolnej drużynie koszykówki. 


- To jak czemu tutaj jesteście ?- Spytał Malik.


- Zostałam z powodu słabych ocen.- powiedziałam.


- Miałam problem z bójkami. Brat jest bokserem nauczył mnie bić- Rzuciła Lily.


- Zaliczyłam zbyt mało godzin z matematyki.- odezwała się Emily.


- Dyrektor zostawił mnie za to, że na ostatnim meczu dla zabawy pokazałem tyłek- Powiedział Luke i wszyscy wybuchnęli śmiechem. 


- A ty?- Spytałam Mulata.


- Oblałem angielski.- Odparł. 


Po zjedzonym lunchu skończyłam zajęcia. Poszłam na boisko czekając na Harrego, który miał mnie odebrać. u.
Zayn grał z chłopakami w nogę i w momencie kiedy ściągnął koszulkę pojawił się Styles i zabrał m do domu

niedziela, 22 lutego 2015

# Chapter 3

POV'S CASSANDRA

Postanowiłam, że to co zaczęłam z Harrym dokończymy później. Chciałam iść do domu. Musiałam napisać pracę domową z Angielskiego. Pożegnałam się z Harrym buziakiem i ruszyłam w stronę domu. Szłam powoli do momentu kiedy z zakrętu z wielką prędkością nie wyjechał czarny ulepszony mustang. Zachwiało mną i przewróciłam się. Podniosłam się na rękach. Samochód zawrócił i jechał prosto w moją stronę. Zerwałam się zaczęłam biec. Starałam się wyznaczyć taką trasę, żeby zgubić towarzysza. Znalazłam zaciemnioną uliczkę. Była dość wąska. Przyspieszyłam. Mimo to auto  wciąż podążało za mną. Wskoczyłam na drabinę przymocowaną do budynku. Wspinałam się po niej jak Spider Man. Mustang zatrzymał się a z niego wysiadł napakowany chłopak. To Mark. Należy do gangu Petera chociaż kiedyś stał po naszej stronie. Gonił mnie. Wdrapałam się na sam dach. Dobrze, że natrafiłam na dzielnicę w której między jednym a drugim domem jest 1metr odległości. Skakałam. W końcu dobra passa mnie opuściła. Miałam do przeskoczenia 2 metry. Cofnęłam się. Wzięłam rozbieg.
3...2...1 oderwałam się od ziemi. Omal się nie udało. Chwyciłam się rękami krańca dachu i pociągnęłam się. Mark wciąż za mną biegł. Schowałam się za kominem. Pomyśli ze spadłam. Wstrzymałam oddech. Usłyszałam huk. Skoczył...

POV'S LIAM

Peter i swoja banda otoczyli nas.
- Proszę to sam Liam Payne ze swoim pomagierem.- cwaniacko uśmiechnął się szef gangu.
- Czego chcesz? - Spytałem jeszcze spokojnie.
- Fajne autka. Szkoda było by gdyby ktoś je zniszczył.- Podniósł rękę do góry, a jego kumple wyciągnęli broń i atakowali nasze auta. 
- Zapłacisz za to ! - krzyknąłem. Gotowało się we mnie. Już miałem zamiar mu przyłożyć, ale blondyn mnie przytrzymał.
- Hmm. Powodzenia na wyścigu. Bye. Przekaż Cassie, że niedługo wpadnę- Powiedział i wraz ze swoją ekipą odjechali.
- Liam nitro !- Krzyknął Horan i rzuciliśmy się do biegu. Usłyszeliśmy huk, a wybuch był tak silny, że mnie i Nialla rzuciło na ziemie. Na szczęście skończyło się tylko na kilku otarciach. Niestety mnie i mojego przyjaciela czekała godzinna droga do domu, bo oczywiście ja zapomniałem telefonu.

POV'S CASSANDRA

Siedziałam cicho w bezruchu.
- Cassie wiem, że tu jesteś. Nie chowaj się skarbie.- Rzucił. Słyszałam kroki. Coraz bardziej zbliżał się do mnie. Wystarczył krok, żeby mnie zobaczył. Zamknęłam powieki. Wiedziałam, że zaraz coś mi zrobi.. Podniosłam głowę. Mark już miał się na mnie rzucić kiedy nagle znikąd pojawił się Finnick. Zaszedł mojego prześladowcę od tyłu i powalił go na ziemię. Zdrajca próbował wstać, ale Finn mu to uniemożliwił. Przywiązał Marka do komina tym samym dając nam czas na ucieczkę. Otworzył drzwi prowadzące do środka budynku. Nikt go nie zamieszkiwał bo wszystko było stare. Pierwszy szedł mój towarzysz. Szedł drewnianym schodami, które się pod nim załamały i wylądował na parterze. Na szczęście nic mu się nie stało. Szłam zaraz za nim. Zatrzymałam się. Dziura była zbyt duża, żeby ją przeskoczyć.
- Skacz w dół. Złapie cię- Powiedział a ja wykonałam jego polecenie i wylądowałam prosto w jego ramionach. Postawił mnie i opuściliśmy budynek.  Wsiedliśmy do jego auta i odjechaliśmy. Finnick odwiózł mnie do domu za co podziękowałam mu buziakiem w policzek. Dom był zamknięty. Liama nie było. 
- Poczekam z tobą. - Nalegał więc się zgodziłam. Zapaliłam światło. Telefon mojego brata leżał na stole. Zawsze brał go ze sobą.
- A co jeśli coś mu się stało ?- spytałam ze smutkiem.
- Na pewno nie. Twój brat jest silny. Pokona każdą przeszkodę. Mówię ci. - Powiedział a ja nie wiedzieć czemu wierzyłam mu. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizję. Akurat leciały wiadomości. Prezenterka opowiadała o dwóch autach, które spłonęły niecałą godzinę temu w samym środku miasta. Kobieta podała markę samochodów a ja odrazu wybuchłam płaczem. Liam i Niall.... Finn przytulił mnie. Płakałam tak z 15 minut dopóki drzwi nie otworzyły się. Wyrwałam się z uścisku przyjaciel i ruszyłam, ale przede mną stanął Harry. 
- Oglądałem wiadomości. Nie płacz. To na pewno nie oni. Są cali. Na pewno. - Pocieszał mnie Styles. Widziałam, że jakoś sam w to nie wierzył. Pocałował mnie. Nie miałam teraz ochoty na pieszczoty. Odsunęłam się i moim oczom ukazał się mój brat i jego przyjaciel.
- Liam ! - krzyknęłam i rzuciłam się na niego.

# Chapter 2

Cassandra Pov's
- Harry...- Powiedziałam gdy otworzyłam oczy. Zobaczyłam mały stawek pośród drzew. Wyglądało to jeszcze lepiej dlatego, że powoli zaczynało się ściemniać. Pierwsze gwiazdy lśniły na niebie rozświetlając je. 
- Musimy pogadać.- Odezwał się loczek patrząc prosto w moje oczy. Nie dostrzegałam wyrazu jego twarzy z powodu nie najlepszej  widoczności. 
- Więc... Mów.- Usiadłam na trawie. We wszystkich miejscach była równa ścięta, jakby ktoś robił to regularnie.  Opuszki moich palców delikatnie dotykały zwilżonej rosą zieleni, która pokrywała ziemię. Wyrwałam źdźbło i bawiłam się nim.
- Wiesz, że jesteśmy przyjaciółmi.. ale cholernie mnie pociągasz. Nie mogę przestać myśleć o twoim ciele. 
- Chwila... Czy ty proponujesz mi seks ? Jestem twoją przyjaciółką, a nie dziwką ! Jeśli potrzebujesz przygody na jedną noc to poszukaj burdelu.- Nic nie rozumiałam. Przyjaźnimy się tyle lat , a on z takim tekstem? Nie wiem co on sobie myśli.
- Nie o to mi chodzi. Dalej będziemy przyjaciółmi. Po prostu cię pragnę. Nieustannie. Założę się, że nigdy się tak nie czułaś. Zobaczysz jak to jest. - Harry lekko zbliżył się do mnie i łagodnie musnął moje usta by po chwili wpić się w nie łapczywie. Czułam przyjemny prąd. Całowałam się kilka razy, ale nie tak jak teraz. Nie tak jak on. Było całkiem przyjemnie. Nie próbowałam go odpychać, bo wiedziałam, że nie zrobi mi krzywdy. Jego ręka sunęła po moim ciele lekko podnosząc koszulkę tym samy wjeżdżając na tereny mojego brzucha. Licząc na odrobinę dłuższą rozkosz Styles odsunął się ode mnie.
- A co jeśli któreś z nas się zakocha ?- Spytałam. Nie miałam namyśli by poczuć do zielonookiego coś więcej niż przyjaźń, bo to nigdy nie nastąpi. Myślałam raczej, że poznam chłopaka moich marzeń. Który będzie robił ze mną to co kędzierzawy, ale do tego będzie kochał mnie ponad życie.
- Wtedy zakończymy układ i każdy z nas pójdzie w swoją stronę. Pasuję? To jak ?- Odparł Harry. Chciałam znów zaznać tego uczucia, które narodziło się we mnie kilka minut temu. Było czymś zupełnie nowym. Niedoopisania. Spojrzałam na Styles'a i czułam napięcie. Oczekiwał odpowiedzi. Co więcej oczekiwał że moje odpowiedź będzie pozytywna.
- To jak zadziałałeś na mnie przed chwilą, było czymś zajebistym. To wciągające. Teraz wiem jak się czujesz. Chcę znów to poczuć.- odpowiedziałam a chłopak pchnął mnie delikatnie na trawę namiętnie całując. 
LIAM POV'S

Siedziałem w środku mojego auta. Obok siedział Niall w swoim Ulice były opustoszałe. Nasza pasja znów dała o sobie znać. Poza tym trzeba było trochę potrenować. Spojrzałem na blondyna odliczając 3.....2.....1. Moja stopa w mgnieniu oka znalazła się na pedale gazu cisnąc na niego z całych sił. Omal nie wyrobiłem na zakręcie prześcigając Horana. Dzieliło nas kilka metrów, a do mety został tylko kilometr. Musiałem utrzymać się w takiej odległość jak teraz. Chłopak zaczął się niebezpiecznie zbliżać, dlatego obiłem trochę w prawy bok by nie mógł mnie ominąć. Był sprytniejszy wjeżdżając na szeroki chodnik. Jednak wyścig zakończył się remisem. Wyszedłem z samochodu, żeby pogratulować kumplowi. 
- Następnym razem cię prześcignę.- Powiedziałem, ale mój głos zagłuszył ryk silnika.  Chwilę później przed nami zatrzymały się 4 wozy. Oczywiście pierwszy wysiadł Peter, a kto by inny.

# Chapter 1

POV CASSANDRA

Jest pierwszy lipca. Słońce grzeje bardzo mocno.  Czuję to pomimo, że siedzę w budynku z klimatyzacją. Na dworze z pewnością jest jeszcze gorzej. W pewnym stopniu jestem wdzięczna mojemu bratu, że zapisał mnie do letniej szkoły. Wolałabym odpocząć, ale moje oceny nie są najlepsze, dlatego muszę to nadrobić. Pan Collins mówił coś o równaniach. Dzisiaj nie przysłuchiwałam mu się jak zawsze. Byłam skupiona na czymś zupełnie innym. Początek wakacji to również początek sezonu. Każdy kto posiadał szybki samochód lub także osoba która się nimi fascynowała miała powód do radości. Rozpoczął się czas na nielegalne wyścigi. Oczywiście pojedyncze osoby ścigały się już, kiedy nadeszła wiosna, ale ja i mój brat z ekipą woleliśmy poczekać do lata. Oczywiście cudeńka kusiły. Dla mnie był to jeszcze bardziej wyjątkowy dzień, ponieważ miałam otrzymać prawo jazdy. 
- Panno Payne. Widzę, że moja lekcja nie interesuje panią. Zapraszam do tablicy.- Zestresowałam się, bo powinnam znać zaległy materiał, który kazano mi zaliczyć właśnie dzisiaj. Obciągnęłam moją czarną rozkloszowaną spódniczkę i poprawiłam koszulę. Nie przepadałam za tym ubiorem, ale takie były wymagania tutaj. Wolnym krokiem podeszłam do miejsca, które wyznaczył mi nauczyciel. Wzięłam kawałek kredy do ręki, po czym spojrzałam w stronę pana Collinsa. Rozchylił usta by podyktować mi zadanie, ale uratował mnie dzwonek. Jak zawsze w samą porę. Razem z wszystkimi uczniami opuściłam szkołę i wyszłam na plac przed szkołą. Oślepiały mnie promienie słońca przez co nic nie widziałam. Wyjęłam z torby moje okulary przeciw słoneczne i rozejrzałam się. Liama jeszcze nie było. Usiadłam na schodach i wyjęłam książkę od matematyki, żeby chodź trochę się pouczyć.  Nie rozumiem o co tyle hałasu. To tylko liczby. Z pewnością nie przyda mi się to w życiu, a jeśli już na pewno zapomnę jak to się obliczało. Podniosłam głowę, kiedy usłyszałam warkot silnika i pisk opon. To mogła być tylko jedna osoba. Liam. Zaparkował tuż obok mnie. Niemal przy samych schodach omal nie nie rozjeżdżając przechodniów.  Uśmiechnęłam się tylko i wślizgnęłam się do auta siadając z tyłu. Otworzyłam moją torbę z której wyciągnęłam jeansowe potargane spodenki i czarną koszulkę z napisem " Nirvana" , a potem przebrałam się. Dopiero kiedy usiadłam prosto na siedzeniu zauważyłam, że oprócz Liama z przodu siedzi też Harry , który wciąż gapi się w lusterko w, którym widać moje odbicie.
- Zboczeniec ! - Mówię i delikatnie szturcham go w ramię. On tylko odwraca się i posyła mi cwaniacki uśmiech.
- Więc załatwiłem wszystko i od dziś możesz jeździł autem. Ale...- Liam podał mi prawo jazdy i już miałam je chwycić i kiedy cofnął rękę z powrotem. 
- Ale ? 
- Nie bierzesz udziału w wyścigach. Chyba, że na miejscu pasażera. Nie inaczej. Jasne ?
- Nie możesz mi tego zabronić! Wiesz jakie to dla mnie ważne.
- Hmm... Czyli mam rozumieć, że nie zależy ci na prawku.. - wyszczerzył zęby w uśmiechu, żeby jeszcze bardziej mnie zdenerwować. 
- Oj dawaj to ! - Wyrwałam mu z ręki dokument , który pozwalał mi legalnie siadać za kierownicą podczas jazdy.
Zasmuciło mnie to, że nie będę mogła brać udziału w wyścigach. Muszę coś wymyślić.
- Kotku zawsze możesz jeździć ze mną. - Znów ten cwaniacki uśmiech zagościł na ustach kędzierzawego. 
- Z tobą zawsze. - Zażartowałam, a on wziął to na poważnie.
Liam jechał jak zawsze. Szybko. Nie zapięłam pasów, dlatego miotało mną na wszystkie strony co oczywiście było powodem do śmiechu Harrego i mojego brata.
Zatrzymał się i już chciałam wysiąść z samochodu poczułam silne dłonie, które oplatały moją talię. Zielonooki zawiązał mi opaskę na oczach.
- Harry co ty robisz? - spytałam.
- Ciii... - odpowiedział i lekko musnął moją szyję. Po czym wyprowadził z samochodu i szliśmy kawałek. A potem odwiązał szmatkę.

Prolog :D

Nie każda dziewczyna lubi tańczyć... albo śpiewać, Nie każda lubi różowy, Nie każda nakłada na siebie tony makijażu. Ja jestem sobą. Jestem inna. Idę za głosem serca, a raczej za wyciem silnika. Od śmierci rodziców zajmuje się mną brat. Myślę, że to dzięki niemu kocham każdy rodzaj samochodu, każdą część z jakiego został złożony. Jestem z tego dumna. Ale jest jeszcze coś... Wrogi gang Peter'a. Tylko oni potrafią zniszczyć, zdeptać, zgnieść moje marzenia.



:D Hejka. Żeby nie było nie porozumień prowadzę tego bloga także na wattpadzie. Może prolog nie jest zbyt wciągający. Liczę, że chociaż ktoś to przeczyta do następnego. Buziaki :*M