POV CASSANDRA
Jest pierwszy lipca. Słońce grzeje bardzo mocno. Czuję to pomimo, że siedzę w budynku z klimatyzacją. Na dworze z pewnością jest jeszcze gorzej. W pewnym stopniu jestem wdzięczna mojemu bratu, że zapisał mnie do letniej szkoły. Wolałabym odpocząć, ale moje oceny nie są najlepsze, dlatego muszę to nadrobić. Pan Collins mówił coś o równaniach. Dzisiaj nie przysłuchiwałam mu się jak zawsze. Byłam skupiona na czymś zupełnie innym. Początek wakacji to również początek sezonu. Każdy kto posiadał szybki samochód lub także osoba która się nimi fascynowała miała powód do radości. Rozpoczął się czas na nielegalne wyścigi. Oczywiście pojedyncze osoby ścigały się już, kiedy nadeszła wiosna, ale ja i mój brat z ekipą woleliśmy poczekać do lata. Oczywiście cudeńka kusiły. Dla mnie był to jeszcze bardziej wyjątkowy dzień, ponieważ miałam otrzymać prawo jazdy.
- Panno Payne. Widzę, że moja lekcja nie interesuje panią. Zapraszam do tablicy.- Zestresowałam się, bo powinnam znać zaległy materiał, który kazano mi zaliczyć właśnie dzisiaj. Obciągnęłam moją czarną rozkloszowaną spódniczkę i poprawiłam koszulę. Nie przepadałam za tym ubiorem, ale takie były wymagania tutaj. Wolnym krokiem podeszłam do miejsca, które wyznaczył mi nauczyciel. Wzięłam kawałek kredy do ręki, po czym spojrzałam w stronę pana Collinsa. Rozchylił usta by podyktować mi zadanie, ale uratował mnie dzwonek. Jak zawsze w samą porę. Razem z wszystkimi uczniami opuściłam szkołę i wyszłam na plac przed szkołą. Oślepiały mnie promienie słońca przez co nic nie widziałam. Wyjęłam z torby moje okulary przeciw słoneczne i rozejrzałam się. Liama jeszcze nie było. Usiadłam na schodach i wyjęłam książkę od matematyki, żeby chodź trochę się pouczyć. Nie rozumiem o co tyle hałasu. To tylko liczby. Z pewnością nie przyda mi się to w życiu, a jeśli już na pewno zapomnę jak to się obliczało. Podniosłam głowę, kiedy usłyszałam warkot silnika i pisk opon. To mogła być tylko jedna osoba. Liam. Zaparkował tuż obok mnie. Niemal przy samych schodach omal nie nie rozjeżdżając przechodniów. Uśmiechnęłam się tylko i wślizgnęłam się do auta siadając z tyłu. Otworzyłam moją torbę z której wyciągnęłam jeansowe potargane spodenki i czarną koszulkę z napisem " Nirvana" , a potem przebrałam się. Dopiero kiedy usiadłam prosto na siedzeniu zauważyłam, że oprócz Liama z przodu siedzi też Harry , który wciąż gapi się w lusterko w, którym widać moje odbicie.
- Zboczeniec ! - Mówię i delikatnie szturcham go w ramię. On tylko odwraca się i posyła mi cwaniacki uśmiech.
- Więc załatwiłem wszystko i od dziś możesz jeździł autem. Ale...- Liam podał mi prawo jazdy i już miałam je chwycić i kiedy cofnął rękę z powrotem.
- Ale ?
- Nie bierzesz udziału w wyścigach. Chyba, że na miejscu pasażera. Nie inaczej. Jasne ?
- Nie możesz mi tego zabronić! Wiesz jakie to dla mnie ważne.
- Hmm... Czyli mam rozumieć, że nie zależy ci na prawku.. - wyszczerzył zęby w uśmiechu, żeby jeszcze bardziej mnie zdenerwować.
- Oj dawaj to ! - Wyrwałam mu z ręki dokument , który pozwalał mi legalnie siadać za kierownicą podczas jazdy.
Zasmuciło mnie to, że nie będę mogła brać udziału w wyścigach. Muszę coś wymyślić.
- Kotku zawsze możesz jeździć ze mną. - Znów ten cwaniacki uśmiech zagościł na ustach kędzierzawego.
- Z tobą zawsze. - Zażartowałam, a on wziął to na poważnie.
Liam jechał jak zawsze. Szybko. Nie zapięłam pasów, dlatego miotało mną na wszystkie strony co oczywiście było powodem do śmiechu Harrego i mojego brata.
Zatrzymał się i już chciałam wysiąść z samochodu poczułam silne dłonie, które oplatały moją talię. Zielonooki zawiązał mi opaskę na oczach.
- Harry co ty robisz? - spytałam.
- Ciii... - odpowiedział i lekko musnął moją szyję. Po czym wyprowadził z samochodu i szliśmy kawałek. A potem odwiązał szmatkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz