Cassandra Pov's
- Harry...- Powiedziałam gdy otworzyłam oczy. Zobaczyłam mały stawek pośród drzew. Wyglądało to jeszcze lepiej dlatego, że powoli zaczynało się ściemniać. Pierwsze gwiazdy lśniły na niebie rozświetlając je.
- Musimy pogadać.- Odezwał się loczek patrząc prosto w moje oczy. Nie dostrzegałam wyrazu jego twarzy z powodu nie najlepszej widoczności.
- Więc... Mów.- Usiadłam na trawie. We wszystkich miejscach była równa ścięta, jakby ktoś robił to regularnie. Opuszki moich palców delikatnie dotykały zwilżonej rosą zieleni, która pokrywała ziemię. Wyrwałam źdźbło i bawiłam się nim.
- Wiesz, że jesteśmy przyjaciółmi.. ale cholernie mnie pociągasz. Nie mogę przestać myśleć o twoim ciele.
- Chwila... Czy ty proponujesz mi seks ? Jestem twoją przyjaciółką, a nie dziwką ! Jeśli potrzebujesz przygody na jedną noc to poszukaj burdelu.- Nic nie rozumiałam. Przyjaźnimy się tyle lat , a on z takim tekstem? Nie wiem co on sobie myśli.
- Nie o to mi chodzi. Dalej będziemy przyjaciółmi. Po prostu cię pragnę. Nieustannie. Założę się, że nigdy się tak nie czułaś. Zobaczysz jak to jest. - Harry lekko zbliżył się do mnie i łagodnie musnął moje usta by po chwili wpić się w nie łapczywie. Czułam przyjemny prąd. Całowałam się kilka razy, ale nie tak jak teraz. Nie tak jak on. Było całkiem przyjemnie. Nie próbowałam go odpychać, bo wiedziałam, że nie zrobi mi krzywdy. Jego ręka sunęła po moim ciele lekko podnosząc koszulkę tym samy wjeżdżając na tereny mojego brzucha. Licząc na odrobinę dłuższą rozkosz Styles odsunął się ode mnie.
- A co jeśli któreś z nas się zakocha ?- Spytałam. Nie miałam namyśli by poczuć do zielonookiego coś więcej niż przyjaźń, bo to nigdy nie nastąpi. Myślałam raczej, że poznam chłopaka moich marzeń. Który będzie robił ze mną to co kędzierzawy, ale do tego będzie kochał mnie ponad życie.
- Wtedy zakończymy układ i każdy z nas pójdzie w swoją stronę. Pasuję? To jak ?- Odparł Harry. Chciałam znów zaznać tego uczucia, które narodziło się we mnie kilka minut temu. Było czymś zupełnie nowym. Niedoopisania. Spojrzałam na Styles'a i czułam napięcie. Oczekiwał odpowiedzi. Co więcej oczekiwał że moje odpowiedź będzie pozytywna.
- To jak zadziałałeś na mnie przed chwilą, było czymś zajebistym. To wciągające. Teraz wiem jak się czujesz. Chcę znów to poczuć.- odpowiedziałam a chłopak pchnął mnie delikatnie na trawę namiętnie całując.
LIAM POV'S
Siedziałem w środku mojego auta. Obok siedział Niall w swoim Ulice były opustoszałe. Nasza pasja znów dała o sobie znać. Poza tym trzeba było trochę potrenować. Spojrzałem na blondyna odliczając 3.....2.....1. Moja stopa w mgnieniu oka znalazła się na pedale gazu cisnąc na niego z całych sił. Omal nie wyrobiłem na zakręcie prześcigając Horana. Dzieliło nas kilka metrów, a do mety został tylko kilometr. Musiałem utrzymać się w takiej odległość jak teraz. Chłopak zaczął się niebezpiecznie zbliżać, dlatego obiłem trochę w prawy bok by nie mógł mnie ominąć. Był sprytniejszy wjeżdżając na szeroki chodnik. Jednak wyścig zakończył się remisem. Wyszedłem z samochodu, żeby pogratulować kumplowi.
- Następnym razem cię prześcignę.- Powiedziałem, ale mój głos zagłuszył ryk silnika. Chwilę później przed nami zatrzymały się 4 wozy. Oczywiście pierwszy wysiadł Peter, a kto by inny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz